Strona GłównaZAKOPANE→ Cele Stowarzyszenia→ Historia→ Rada Konsultacyjna→ Członkowie→ Wydarzenia→ Bristol→ Marian Jamontt→ Statut→ Zarząd→ Archiwum Fotograficzne→ Dokumenty i linki→ KontaktKRZESZOWICE→ Wydarzenia→ Galeria Jamontt→ Galeria Młodych→ Galeria Dźwiękowa→ Galeria Literacka→ Galeria Sportowa→ Piłsudski→ Potoccy→ Gladiator→ Archiwum Fotograficzne→ Archiwum Literackie→ Kontakt |
BIAŁY KRUK A POWRÓT JÓZEFA PIŁSUDSKIEGO DO KRZESZOWIC Zapewne trudno będzie w to uwierzyć, ale Józef Piłsudski naprawdę wędruje po Polsce już osiemdziesiąt lat! Podróż tę rozpoczął w Krakowie w 1936 roku, by następnie udać się do Warszawy. Po wizycie w Stolicy, powrócił na Wawelskie Wzgórze. Jednak nie na długo. Zapragnął spokojniejszego miejsca dla siebie. Osiadł na długie lata w Krzeszowicach. Czy zagości w naszym mieście na stałe? Ktoś może od razu w tym miejscu zadać pytanie o celowość sugerowania powrotu Piłsudskiego do Krzeszowic, skoro wiadomość o jego pobycie tutaj jest na pierwszy rzut oka nie tak znacząca i powszechnie znana. Takie postawienie sprawy - chociaż częściowo uzasadnione - nie jest do końca prawdziwe, ponieważ przebywał on w Krzeszowicach zarówno w 1914 roku, jak również od 1938 roku. W tym drugim przypadku na posesji przy ulicy Długiej. I znowu uważny Czytelnik zapewne stwierdzi niedorzeczność takiej informacji. Czy aby na pewno jest to uzasadniona obawa i co może łączyć wymienionego w tytule Marszałka Polski, Krzeszowice oraz znane krakowskie wydawnictwo? Otóż istnieje taki związek, o czym postaram się teraz napisać, lecz najpierw nadmienię, że przedstawiony temat jest także kolejnym przykładem na wartość i potrzebę czytania dla umożliwienia lepszego rozumienia otaczającej nas rzeczywistości. Historia pobytu Józefa Piłsudskiego w Krzeszowicach po 1938 roku jest związana z osobą Mariana Konarskiego, malarza, rzeźbiarza, teoretyka sztuki i poety, długoletniego i zasłużonego członka Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Krzeszowickiej. Jednak do niedawna była bardzo mało znana. Oczywiście w tym wypadku chodzi o gipsowy model pomnika. A było to tak. W wydawanym przez Białego Kruka miesięczniku ukazał się pięciostronicowy artykuł-rozmowa ze Stanisławem M. Jankowskim pod tytułem „Ona wiernie służyła Józefowi Piłsudskiemu przez 13 lat”. W końcowej jego części znajduje się kilka zdań o projekcie pomnika wykonanym przez Mariana Konarskiego w 1936 roku na konkurs w Warszawie. Komisja konkursowa nie zdecydowała się wówczas na żaden z projektów. Pomnik planowano postawić w Krakowie na Błoniach lub w okolicy Oleandrów, ale ostatecznie do tego nie doszło. Model pomnika przetrwał okres II wojny światowej – jak podaje w obszernej rozmowie Stanisław M. Jankowski – zakopany koło domu Konarskich w podkrakowskich Krzeszowicach. Nie potwierdza tego faktu syn artysty Jacek Konarski, przekazując jednocześnie wiadomość, iż model był przechowywany na strychu, przykryty różnymi szmatami. Nie jest to jednak szczegół tak istotny w tej chwili. Ważne, że ocalał. Już po II wojnie światowej Konarscy oferowali władzom Krakowa model pomnika, ale nie doszło do jego budowy, gdyż wtedy był już gotowy projekt autorstwa Czesława Dźwigaja, stojącego ówcześnie na czele Bractwa Kurkowego, a właśnie Bractwo zebrało fundusze na realizację tegoż pomnika, stojącego do dnia dzisiejszego przy ulicy…Piłsudskiego. Aby ochronić gipsowy model przed zniszczeniem i zarazem dokonać jego „uszlachetnienia”, Marian Konarski pokrył go około 1970 roku patyną. W takiej postaci zachował się do czasów nam współczesnych, lecz od 2008 roku jest własnością krakowskiej galerii Dyląg, mającej swoją siedzibę przy ulicy Św. Tomasza. Zanim został publicznie zaprezentowany w Krakowie, odwiedził warszawską Zachętę w roku 1938. Następnie jak już wiemy, miał rzeczywiście długą przerwę wystawienniczą. Dopiero niedawno jego odlew powędrował do Torunia. Gościł również na kartach albumu „Sztuka II RP” autorstwa Stefanii Krzysztofowicz-Kozakowskiej. Model pomnika znalazł się w Krakowie. Jednak głowa Marszałka, jako element szczegółowy dzieła, została wykonana przez Mariana Konarskiego w skali rzeczywistej i ofiarowana Stowarzyszeniu Miłośników Ziemi Krzeszowickiej. Nadejdzie wkrótce znakomita okazja, aby te dwie części mogły się niejako połączyć. Przecież za dwa lata będzie rok 2018 i jednocześnie będziemy świętować 100. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości po latach zaborów i krwawych zmagań o wolność Ojczyzny. Można zatem poprzez postawienie pomnika uczcić tę niezwykle ważną w naszych dziejach rocznicę. Zauważmy, że dzieje Polski łączą się w tym wypadku z historią naszej małej, krzeszowickiej ojczyzny. W pobliskiej Nawojowej Górze, gdzie dzisiaj stoi Pomnik Niepodległości, zbierali się ochotnicy przed wymarszem na teren zaboru rosyjskiego w dniu 6 sierpnia 1914 roku. Tego dnia przybył do Krzeszowic na odprawę także Józef Piłsudski, dokonując przeglądu Związku Strzeleckiego, Polskich Drużyn Strzeleckich i Polowych Drużyn Sokolich. Następnego dnia przez Paczółtowice wyruszył pierwszy 500-osobowy oddział. W ciągu kilku dni z Krzeszowic wymaszerowało około 1500 Strzelców i Drużyniaków, a wśród nich był Józef Piłsudski. Zatem jak widzimy, mamy do czynienia z początkami formowania się polskich oddziałów, polskiego wojska, które za kilka lat wywalczy upragnioną wolność. Jest to więc bardzo istotny element historyczny, warty podkreślenia poprzez budowę pomnika-symbolu naszej niepodległości, wraz ze stosownym opisem, a może również z wykorzystaniem nowoczesnych elementów wizualno-dźwiękowych w postaci ekranu dotykowego. Ale gdzie miałby stanąć ów pomnik? Oczywiście tym miejscem mógłby być krzeszowicki Rynek, naprzeciw stojącego już Gladiatora, a przed podświetlaną fontanną. Jeszcze zanim doszło do wybuchu I wojny światowej, w Krzeszowicach organizowano ćwiczenia, a na Rynku odbywały się przemarsze Strzelców. Współcześnie zaś może to być reprezentacyjne miejsce ważnych, uroczystych zgromadzeń, co zresztą już się dokonuje. W zaproponowanym układzie jakże innej wymowy nabierze Gladiator, pierwotnie kojarzony z dążeniem do odzyskania niepodległości po klęsce Powstania Styczniowego z roku 1863. Wyciągniętą ręką będzie pozdrawiał Marszałka. W 1987 roku zostało otwarte Muzeum Ziemi Krzeszowickiej i z tej okazji zorganizowano w budynku przy ulicy Krakowskiej dużą wystawę dzieł Mariana Konarskiego. Prace „Marzyna z Krzeszowic” znajdują się w kilku muzeach oraz zbiorach prywatnych, także poza granicami Polski. Budową pomnika według jego projektu był przed kilku laty zainteresowany sam Andrzej Wajda. Obecnie zaś pomysł ten uzyskał wstępną akceptację burmistrza miasta i gminy Krzeszowice, Wacława Gregorczyka. Natomiast jak zapewnił Wiesław Dyląg, właściciel galerii, odlew modelu będzie można oglądać w Krzeszowicach już niebawem. Po śmierci artysty w 1998 roku Zarząd Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Krzeszowickiej zwrócił się z prośbą do władz miejskich o nadanie jego imienia jednej z ulic. Brano też pod uwagę jakiś skwer. Nie doszło jednak do realizacji tych zamierzeń. Wcześniej, w latach sześćdziesiątych, Konarski zaprojektował herb, który był używany oficjalnie w Krzeszowicach przeszło 30 lat, do lat dziewięćdziesiątych. W odczuciu zarówno twórcy, jak i wielu mieszkańców, jego zmiana po tak długim okresie funkcjonowania, nie była podyktowana li tylko względami heraldycznymi. Nieprzerwanie zaś jest on obecny na pieczęci i jako znak rozpoznawczy Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Krzeszowickiej. Może jest to więc stosowny moment, aby połączyć wiele elementów w jedną całość, a Józefowi Piłsudskiemu, od 1935 roku honorowemu obywatelowi miasta, umożliwić powrót do Krzeszowic. Zbigniew Stanisław Cyran
|

