Stowarzyszenie Instytut Dziedzictwa Historycznego Kultury i Sportu im. Mariana Jamontta

Strona Główna


ZAKOPANE


→ Cele Stowarzyszenia

→ Historia

→ Rada Konsultacyjna

→ Członkowie

→ Wydarzenia

→ Bristol

→ Marian Jamontt

→ Statut

→ Zarząd

→ Archiwum Fotograficzne

→ Dokumenty i linki

→ Kontakt



KRZESZOWICE


→ Wydarzenia

→ Galeria Jamontt

   → Galeria Młodych

   → Galeria Dźwiękowa

   → Galeria Literacka

   → Galeria Sportowa

→ Piłsudski

→ Potoccy

→ Gladiator

→ Archiwum Fotograficzne

→ Archiwum Literackie

→ Kontakt

WOKÓŁ POSTACI GLADIATORA MYŚLI KILKA


Gladiator, jedno z najwybitniejszych dzieł Piusa Welońskiego, powstałe w latach 1879-1881 w Rzymie, utożsamiane z głosem protestu przeciw uciskowi narodu polskiego w czasie zaborów. W Krzeszowicach od końca XIX wieku. Skradzione z pałacu Potockich w 2001 roku. W grudniu 2012 roku, w przededniu 150. rocznicy wybuchu Powstania Styczniowego, rzeźba została odtworzona na zlecenie Burmistrza Krzeszowic, przy współpracy Małopolskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Krakowie i Dyrektora Muzeum Narodowego w Krakowie oraz przy akceptacji Rodziny Potockich.

(Propozycja napisu na cokole)


     I ja chciałbym zapisać, rzec można, ujętą w chronologicznym porządku wypowiedź, ale nie krótką, ponieważ nie chcę potraktować tego tematu pobieżnie, jedynie przy użyciu kilku zdań. Początkowo mocno zastanawiałem się, dlaczego jego postać znalazła się na krzeszowickim rynku. Wówczas, w grudniu 2012 roku moja wiedza ograniczała się do ogólnie znanych wiadomości. Pomnik „od zawsze” stał przed pałacem możnego rodu Potockich, którzy kolekcjonując różne dzieła sztuki, sprowadzili go i ustawili przed swoją siedzibą. I to właściwie wszystko, co przeciętny mieszkaniec wiedział zarówno wówczas, jak i pewnie dzisiaj. Mając tylko to na uwadze, rzeczywiście postawienie Gladiatora w centrum miasta można było uznać za dziwne, a nawet nieco niedorzeczne, jak określano ten fakt w publicystycznej dyskusji. Czy aby na pewno opinia, że pomnik wygląda „niedorzecznie” jest z całą pewnością słuszna i merytorycznie uzasadniona? Zastanawiając się nad tym pytaniem, przypomniałem sobie łacińską sentencję „Poznawać przyczynę i istotę rzeczy” (Rerum cognoscere causas et valorem). Postanowiłem zatem przyjrzeć się bliżej temu zagadnieniu.

     Pamiętam dobrze, jeszcze na samym początku, gdy postać Gladiatora stanęła już na swoim nowym miejscu, w rozmowie ze mną Andrzej Korusiewicz, autor dwóch pozycji książkowych o Potockich, uznał ten pomysł za znakomity, będący niejako wydobyciem Gladiatora z cienia hrabiowskiej rezydencji, podkreślający znaczenie tego rodu dla Krzeszowic. A wkład ten w rozwój miasta jest dość powszechnie znany, zatem Gladiator nie jest tylko jakimś tam rzymskim wojownikiem, właściwie niezwiązanym z kulturą polską, lecz przypomina o „Panach na Krzeszowicach”. Ale przecież nie tylko o nich. Jest bowiem przede wszystkim symbolem idei, o czym przekonamy się już za chwil parę.

     Henryk Sienkiewicz w swojej „Kronice Tygodniowej” z roku 1882 zanotował: „/…/jedno nazwisko istotnie nie reklamą, ale siłą talentu poczyna wybijać się na wierzch, to jest nazwisko Piusa Welońskiego. Podziwiają teraz w Krakowie jego Gladiatora, którego i my prawdopodobnie wkrótce podziwiać będziemy w Warszawie, a którego niżej podpisany miał sposobność widzieć trzy lata temu w pracowni artysty w Rzymie /…/. Rzeźba ta stała się w niedługim czasie pierwszym dziełem polskiego artysty, które doczekało się wysokiej oceny na arenie międzynarodowej. Nasuwa się w tym miejscu refleksja o pewnej niezręczności porównań Gladiatora do figur krasnali ogrodowych, czy też do sympatycznych skrzydlatych stworzeń, co zapewne wyniknęło z uwarunkowań chwili i artystycznego wzburzenia autorów takich spostrzeżeń. Krzeszowicka rzeźba nie jest jedyną, którą prezentuje się szerszemu gronu odbiorców. Odlew Gladiatora znajduje się także np. w parku Ujazdowskim w Warszawie, Narodowej Galerii Sztuki Zachęta w Warszawie, czy też w Muzeum Narodowym w Krakowie. Dodajmy jeszcze i to, że Gladiator był jednym z dzieł, które reprezentowały twórczość Welońskiego na Międzynarodowej Wystawie Sztuki w Berlinie w 1891 roku, gdzie Polacy po raz pierwszy, wystawiali swoje prace we własnym pawilonie. Twórca nagrodzony został wówczas złotym medalem.

     W opinii znawców sztuki, także współczesnych, Gladiator jest dziełem wybitnym, które można interpretować jako hołd dla sztuki czystej, a także wyraz patriotycznego przesłania. W takiej właśnie kolejności odbierane było to dzieło w momencie jego powstania pod koniec XIX wieku. Pisał o tym już w roku 1880 Henryk Struve, czy cytowany powyżej Henryk Sienkiewicz. Natomiast warszawski publicysta Zygmunt Sarnecki w roku 1882 napisał: „Charakterystyka twarzy wyraźnie dowodzi, że to brat Słowianin znad Dniestru lub Bohu /…/ zatrzymuje przed sobą, zmuszając do…myślenia /…/”. Za kilka tygodni po tej opinii, na łamach krakowskiego „Czasu”, Marian Sokołowski, jeden z ojców polskiej historii sztuki napisał: „Typ słowiański, ludowy, a najprędzej Rusiński, namiętny i ponury. Mickiewicz by powiedział, że wśród nowożytnych pomników na próżno by szukać drugiego, który by nosił na sobie zbliżony do tego wyraz tak posępnego i okrutnego poddania się, na jakie w językach zachodnich nie masz słowa, a z jakim nasze masy podlegając władzy caratu wymawiają: Słuszajus ”. Po takiej interpretacji dzieła, w niedługim czasie Gladiator został uznany za głos protestu przeciw carskiemu uciskowi, za wyraz artystycznej walki o wolność zniewolonego narodu. Przyczyniły się do tego liczne głosy na łamach prasy galicyjskiej, m.in. Michała Bałuckiego i wymienionego przed chwilą Mariana Sokołowskiego.

     Takie było tło powstania Gladiatora. Gladiator, to przecież niewolnik rzymski, mający walczyć z innym człowiekiem lub z dzikimi zwierzętami. Widzimy więc tutaj dość czytelną analogię do sytuacji Polaków pod zaborami. Natomiast rzucone śmierci odważne, złowieszczo brzmiące wyzwanie zawarte w pozdrowieniu cezara – Bądź pozdrowiony Cezarze, idący na śmierć cię pozdrawiają – odbierano, jako zachętę do walki o utraconą wolność narodu polskiego. Zapewne Potoccy o tym doskonale wiedzieli, decydując się za zamówienie rzeźby. Niekiedy też możemy usłyszeć głosy, że Gladiator z historią rodu i Krzeszowicami nie ma nic wspólnego. Czy aby na pewno? Jako jeden z odlewów, własność Andrzeja Kazimierza hr. Potockiego, był przecież obecny w Krzeszowicach od końca XIX wieku. Przetrwał niemiecką okupację i dopiero w 2001 roku, przy pomocy nieznanych do dzisiaj dłoni, opuścił Krzeszowice. Zatem jest to dzieło sztuki mocno związane z miastem, akceptowane przez mieszkańców, którzy dość często chcą się uwieczniać na fotografiach w jego towarzystwie. Pomysł odtworzenia rzeźby w obecnym miejscu zaakceptował Małopolski Wojewódzki konserwator Zabytków w Krakowie, jak również Rada Rewitalizacji oraz Rodzina Potockich. Były i owszem głosy przeciwne temu zamiarowi. Ale tak dzieje się zawsze i o zadowolenie, czy entuzjazm wszystkich, nie jest łatwo, a nawet prawdopodobnie taki stan nie jest możliwy do osiągnięcia. Zresztą wypowiedzi negujące sens jego postawienia mamy i dzisiaj. Tylko chyba nie wszystkie są do końca przemyślane, jak chociażby ta postulująca oddanie Gladiatora Potockim w zamian za pomoc przy postawieniu innego pomnika. Rozmawiać oczywiście można, jednak nie zapominajmy o tym, że rzeźba była własnością Potockich i została skradziona w czasie, gdy gmina Krzeszowice sprawowała pełną opiekę nad kompleksem parkowo-pałacowym.

     Przyjrzyjmy się jeszcze samemu łacińskiemu słowu „gladius”, które oznacza miecz. Zaś dewizą herbową Pilawitów jest zawołanie „tarcza przeciwko tarczy”. Zatem jest możliwe, że postać Gladiatora była utożsamiana z takim oto stwierdzeniem: uderzymy w każdego, kto chciałby wprowadzić niepokój do naszego domu. Wreszcie tak w „Srebrnej Pilawie”, wierszowanej historii rodu Potockich, pisze Andrzej Władysław Korusiewicz: Dalej, trochę w głębi, tuż za wielkim dębem/Stoi okazały gladiator z trójzębem/Napis na cokole widzowi ogłasza/Że bój będzie toczył i wszystkich zaprasza. Zaprasza do boju? Ależ oczywiście! Jako niewolnik zaprasza nas wszystkich do walki o wolność w różnych jej wymiarach. Jak mawiał Święty Jan Paweł II, wolność, suwerenność państwowa, nie jest nam dana raz na zawsze, ale zadana, i musimy o nią stale o zabiegać. To zaproszenie Gladiatora można więc przenieść na czasy nam współczesne. I w tym miejscu trzeba przyznać rację głosowi, który stwierdził, iż lepszy jest Gladiator na rynku od jakiejś znanej postaci, bo nie trzeba tłumaczyć, dlaczego miałby to być właśnie ten, a nie inny człowiek. Jest to bardzo sensowna myśl! Dodatkowo może też stać się rodzajem „historycznej klamry”, która zamykając jeden rozdział, otwiera jednocześnie kolejną kartę w dziejach Krzeszowic i obecności rodziny Potockich w naszym mieście.

     Osobiście przychylam się do zdania polskich znawców sztuki z końca XIX wieku, że rzeźba przedstawiająca Gladiatora wyraża idee walki o wolność, o cele wyższe. Oczywiście niezwykle potrzebne jest zachowanie pamięci i uczczenie zasłużonych dla miasta postaci. Przecież postawienie Gladiatora temu nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie, zmobilizuje zapewne wszystkich do aktywnego działania w tym kierunku. Ale czy podkreślanie różnych idei i symboli, które miały ogromny wpływ na życie narodu w różnych okresach dziejowych nie jest uczeniem szacunku do własnej historii? Czy uzupełnienie pomnika np. o zaproponowany napis byłoby czymś uwłaczającym historycznej pamięci? Zwróćmy też uwagę, że Gladiatora postawiono na kilka tygodni przed 150. rocznicą wybuchu Powstania Styczniowego, przed dawnym domem naczelnika tego powstania na Krzeszowice. Czyż nie jest to najlepszy scenariusz napisany przez historię? Przypomnę, że rzeźbę traktowano, jako wyraz protestu przeciwko uciskowi ze strony caratu.

     Na zakończenie powtórzę jedynie pytanie, które zadałem na samym początku. Czy aby na pewno opinia, że pomnik wygląda „niedorzecznie” jest z całą pewnością słuszna i merytorycznie uzasadniona?

Zbigniew Stanisław Cyran

„Magazyn Krzeszowicki” Nr 5(555), 15 marca 2015 roku



BRAWO!! W MAGAZYNIE KRZESZOWICKIM z dnia 15 marca pan Zbigniew Stanisław Cyran konkretnie ''zaorał' przeciwników i przeciwniczki naszego GLADIATORA na rynku!! Tematycznie, historycznie i zgodnie z tradycją miasta, zamiast jakiegoś ''ględzenia'!!! Dziękujemy w imieniu tych mieszkańców KRZESZOWIC, którzy znają ten posąg od ''kolebki'' czy dzieciństwa !!!

(Wpis na portalu „Przełomu”)